Nasza strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.
Witamy jest, 24/11/8609 15:11:54 + Twój Profil             
 
 

Szybki link
- Strona główna
- Zima
- Aktualności
- Artykuły
- Przewodnik
- Przewodniki
- Relacje
- Filmy
- Forum

- Biura podróży
- Oferty wyjazdów
- Wyprawy
- Kwatery
- Hotele

- Galerie
- Tapety
- Strony WWW

- O nas
- Oferta
- Kontakt



Ocena artykułu
Ocena       3,50
Głosy : 2       


Komentarz

Orle Perci Alp (artykuł BAG)

Wstęp
W polskiej literaturze, a zwłaszcza w świadomości zaawansowanych turystów górskich funkcjonują od dłuższego czasu takie nazwy jak "via ferrata" czy też "Klettersteig". Oznaczają one specjalnie zaprojektowane i wykonane ścieżki turystyczne, czy wręcz łatwe drogi wspinaczkowe, wyposażone w cała gamę stalowych elementów służących po pierwsze do autoasekuracji, po wtóre, doraźnie jako stopnie i chwyty ułatwiające pokonanie określonego terenu. Istnieje też trafny polski synonim tych dróg autorstwa J ana Kiełkowskiego "żelazna perć".

Nadając nazwę "Orle Perci Alp" organizowanym przez siebie wyjazdom chciałbym zachęcić rodzimych turystów, dla których tatrzańska nazwa Orla Perć oznacza największy stopień turystycznego wtajemniczenia. Zachęcić do zmierzenia się ze stosunkowo młodą dyscypliną z rodziny sportów górskich. Dyscypliną na pograniczu zaawansowanej turystyki i wspinaczki górskiej. Na zasadzie analogii do Orlej Perci, drogi "via ferrata" są w krajach alpejskich probierzem górskich umiejętności. Dają możliwość doznań dostępnych jedynie pogromcom alpejskich urwisk - pozwalają odczuć smak wspinaczki bez nadmiernego ryzyka. Pozwalają na własne skalne podboje, podnoszenie sprawności fizycznej, kolekcjonowanie wykazów wejść czy też dają po prostu zadowolenie z wysiłku, pięknej scenerii, ekspozycji. Od pewnego czasu wraz z tworzeniem coraz trudniejszych ferrat o charakterze sportowym, gdzie stosowanie technik wspinaczkowych odgrywa kluczowa rolę, dochodzi aspekt zainteresowania wspinaczką jako kolejna forma aktywności górskiej.

Ale wróćmy do krótkiego opisu technicznego tych dróg. Kluczowym elementem zabezpieczającym i wyznaczającym ich kierunek jest lina stalowa mocowana do skały przy pomocy kotew ze stalowych prętów i unieruchomiona zaciskami. Ze względów bezpieczeństwa dąży się, aby odległość między kolejnymi kotwami nie przekraczała 5 metrów. Do tych podstawowych elementów dochodzą klamry, stopnie, kładki i mostki oraz szczególnie często drabiny.

Wyposażenie
Tutaj najwyraźniej widać różnice między amatorem Orlej perci na Granatach, a miłośnikiem Stella Alpina w Dolomitach. W naszych kochanych Tatrach łańcuchy służą nam tylko do doraźnego przytrzymania się. Natomiast, aby bezpiecznie poruszać się po ferracie, należy zaopatrzyć się w odpowiedni ekwipunek. Pieniądze wydane na odpowiedni, atestowany sprzęt nie pójdą w błoto. Nowoczesny sprzęt, poza aspektem wizualnym, zapewni nam szczęśliwy powrót do domu oraz snucie kolejnych ferratowych planów. Oprócz takich typowo turystycznych elementów jak dobre buty z wibramem, nowoczesna odzież, czołówka czy kijki dochodzą kluczowe: uprząż, zestaw do autoasekuracji, kask i trochę drobiazgów. Na większych wysokościach przyda się czekan i raki.

Uprząż
Najważniejszym elementem wyposażenia łączącym ciało feratysty z liną stalową jest atestowana uprząż wspinaczkowa (UIAA lub CE). Najlepiej, jeśli jest to tak zwana uprząż pełna (specjalne modele na ferraty) lub uprząż dwuczęściowa (pas biodrowy + pas piersiowy) obejmujące całe ciało. Pozwala to na wyhamowanie odpadnięcia w najkorzystniejszej, naturalnej pozycji tj. zbliżonej do siedzącej. Skutkuje to zminimalizowaniem liczby urazów głowy i kręgosłupa oraz pozwala w miarę wygodnie i bezpiecznie dotrwać do momentu udzielenia pomocy. Niektóre firmy lansują tylko uprząż biodrową, wydaje się jednak, że jest to rozwiązanie dobre na krótkich, trudnych drogach pokonywanych bez plecaka i raczej przez sprawniejszych wspinaczy.

Zestaw autoasekuracyjny
Jego główną częścią jest element hamujący (angielski odpowiednik shock absorber - pochłaniacz energii) - lekki, metalowy gadżet z otworami przez które przewleczona jest lina tworząca tzw. lonże. Lonże zakończone karabinkami wpina się bezpośrednio do liny stalowej. W razie odpadnięcia impet lecącego ciała jest wytracany poprzez stopniowe przesuwanie liny w otworach płytki, aż do jej zatrzymania. Tu ważna uwaga. Niestosowanie zestawu hamującego na żelaznych perciach w dużej liczbie wypadków zakończyło się śmiercią lub poważnymi obrażeniami.

Obecnie mamy ten komfort, że w handlu (zwłaszcza na zachodzie) znajdziemy duży wybór kompletnych, atestowanych zestawów autoasekuracyjnych (lonże z karabinkami, urządzenie hamujące, pętla łącząca z uprzężą) i takie zestawy warto kupić. Istnieją w ofercie dwa typy zestawów: typ "V" i "Y", różnych producentów. Mając zestaw "V" (mniej polecany) jedną lonżę wpinamy do liny stalowej, druga pełni funkcję odcinka hamującego. Mijając kotwę wpinamy wolną lonże do kolejnego odcinka stalki (ciągłość asekuracji), a zwalniamy drugą - i tak na przemian. Jeśli jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami zestawu "Y" (rekomendacja Komisji Bezpieczeństwa UIAA) mamy podwójne zabezpieczenie, gdyż równocześnie pracują dwie lonże i dwa karabinki. Ewentualny lot jest hamowany przez dodatkowy odcinek liny wpięty do uprzęży. W praktyce spotkamy przeróżne rozwiązania (niektóre wręcz muzealne), ale pamiętajmy, że w świetle najnowszych badań tylko opisany wyżej zestaw "Y" jest najpewniejszym urządzeniem do autoasekuracji na via ferratach.

Zawsze należy poszukiwać modelu zalecanego przez Międzynarodową Unię Związków Alpinistycznych - UIAA. Taki wyrób powinien posiadać widoczny atest tejże organizacji - logo "UIAA" lub Certyfikat Europejski- oznaczenie CE.

Karabinki
Szukajmy specjalnych przeznaczonych do ferrat. Charakteryzują się zwiększoną wytrzymałością, dużym kątem otwarcia np. HMS (łatwo przechodzą przez łączenia lin) oraz posiadają automatyczną blokadę zamka. Niektóre posiadają stabilizatory utrzymujące karabinek w lonży w jednej wygodnej do przepinania pozycji. Oczywiście też muszą być atestowane.

Kask
Ostatnim z ważniejszych elementów wyposażenia jest atestowany kask wspinaczkowy. Chroni on głowę przed spadającymi (a na popularnych drogach strącanymi przez innych) kamieniami. Stanowi też solidne zabezpieczanie w przypadku odpadnięcia, gdyż uderzenie głową o skałę zawsze może się zdarzyć. Przydaje się też (razem z latarką tzw. czołówką) na tych ferratach, które prowadzą tunelami wykutymi w skale (pamiątki zaciekłej wojny włosko- austriackiej podczas pierwszej wojny światowej- rejon ograniczony do północnych Dolomitów).

Te trzy elementy łącznie zapewniają maksymalną ochronę podczas wspinaczki. Dodatkowo warto zaopatrzyć się w kilka karabinków zapasowych oraz zszywane pętle z taśmy lub linki (tzw. repsznur) o średnicy 6-8 mm. Pomogą nam do założenia dodatkowej autoasekuracji, ewentualnie węzła zaciskowego, który założony na stalce może wspomóc wspinaczkę w trudniejszych miejscach. Jeśli zdecydujemy się na pokonywanie najtrudniejszych perci o sportowym charakterze, typowo wspinaczkowe obuwie może stanowić o powodzeniu wyprawy. W sprzedaży pojawiło się też specjalne obuwie stanowiące swoiste połączenie butów wspinaczkowych i trekingowych. Wysokie nad kostkę, ale lekkie, z przodu płaska podeszwa o dużej przyczepności z tyłu na pięcie Wibram.

Pozostałe wyposażenie
Na trudniejszych drogach dodatkowa lina asekuracyjna (pod warunkiem, że wiemy co z nią zrobić), mapa lub opis drogi, apteczka, dodatkowa odzież, picie (często problemy z wodą).

Technika wspinania
Biorąc pod uwagę fakt, że żelazna perć może stanowić substytut realnej wspinaczki, powinniśmy używać liny stalowej głównie jako autoasekuracji na wypadek odpadnięcia. To pewne zabezpieczenie pozwala skoncentrować się na korzystaniu z naturalnej rzeźby skalnej, kiedy tylko jest to możliwe. A przemieszczanie się po wygrzanej, szorstkiej skale dostarcza naprawdę dużo wrażeń. Jednak często zdarzy się i tak, że konfiguracja terenu (rzeźba skały odpowiadająca skrajnym trudnościom wspinaczkowym), mokra skała, za krótkie lonże czy też elementy wyposażenia ferraty (np. drabiny i stopnie) uniemożliwią nam klasyczną wspinaczkę, wtedy oczywiście bez żenady posiłkujemy się stalką trzymaną jedną lub dwoma rękami.

Ważne tutaj jest, aby na pionowych odcinkach odległość miedzy kolejnymi użytkownikami trasy była na tyle duża, by upadek osoby powyżej nie spowodował strącenia ludzi poniżej. Takie minimum przyzwoitości, to jedna osoba wspinająca się na odcinku liny miedzy dwiema kolejnymi kotwami. Na pionowych odcinkach wyposażonych w klamry i drabiny można jedną lonżą wpinać się bezpośrednio do tych elementów. Zawiśnięcie w takich miejscach na lonży pozwoli na chwile odpoczynku dla wytężonych kończyn.

Podsumowując można śmiało wysunąć tezę, że ukończenie podstawowego kursu wspinaczki czy też krótszego szkolenia ukierunkowanego na problematykę pokonywania ferrat, znacznie zwiększa poziom pokonywanych trudności oraz daje pewną wiedzę przydatną do autoratownictwa w trudnych momentach. Z moich obserwacji przewodnickich i instruktorskich wynika, że nawet kilkugodzinne zajęcia wprowadzające w arkana sprzętu i autoasekuracji skutkują przyspieszeniem operacji sprzętowych oraz samego przemieszczanie się w terenie.

Zagrożenia
Chodzenie po "żelaznych perciach" jest wspaniałym przeżyciem, ale nie wolno zapominać, że odbywa się w środowisku górskim, a więc obiektywnie niebezpiecznym. Pomijając tu typowe zagrożenia górskie (załamania pogody, brak aklimatyzacji i kondycji, lawiny, zabłądzenia) z którymi mamy do czynienia na każdym górskim szlaku, trzeba pamiętać o tych blisko związanych ze wspinaczką: ryzykiem odpadnięcia (strącenia) oraz ugodzenia spadającymi (strącanymi) kamieniami.

Odpadnięcie może nastąpić na skutek nadmiernych trudności terenu lub strącenia przez inną, spadającą osobę. Zwłaszcza ten drugi przypadek jest trudny do przewidzenia więc postulat ciągłej autoasekuracji jest jak najbardziej na miejscu. Uderzenia kamieniami są częstym zjawiskiem spowodowanym po pierwsze charakterem wielu ferrat wykorzystujących w swym biegu piarżyste półki oraz obecnością na trasie innych osób, które nie zawsze są uważne i na tyle troskliwe, aby ostrzec o spadającym kamieniu wspinających się poniżej. Dobrze jest przyswoić sobie okrzyk Uwaga (kamień) w języku kraju który odwiedzamy, choć czasami wystarczy głośny okrzyk o dowolnej treści. Zły stan lin stalowych występuje zwłaszcza na starych, nieremontowanych ferratach oraz na niektórych narażonych na obrywy kamienne zwłaszcza na wiosnę. Miejsca te wymagają uważnego przejścia, a czasem dodatkowej asekuracji liną wspinaczkową. Porażenie piorunem może się zdarzyć nie tylko kiedy burza zaskoczy nas w ścianie, ale i wcześniej, kiedy powietrze i teren zaczynają być naładowane. Dotyczy to zwłaszcza odcinków graniowych i odosobnionych szczytów i turni. Lina stalowa działa wtedy jak piorunochron więc jedyne sensowne rozwiązanie, to odejście minimum na kilka metrów od stalki i przeczekanie wyładowań w siedzącej pozycji (uwaga na napięcie krokowe). Dobrze jest zastosować tymczasową asekurację np. z pętli zarzuconej na blok skalny.

Skale trudności żelaznych perci
Skale trudności ferrat nie są niestety wprost porównywalne ze skalami wspinaczkowymi, gdyż dochodzą aspekty wykorzystania elementów ubezpieczenia trasy tzn. ilości i jakości stalowych stopni i chwytów. Dodatkowy czynnik rzutujący na trudność drogi to nastromienie terenu, co przekłada się na wysiłek jaki trzeba podjąć do jego pokonania. Z przykrością trzeba stwierdzić, że jak to w życiu bywa istnieje kilka skal oceniających trudności drogi via ferrata i do nas należy ich interpretacja. Nie zawsze możliwe jest dokładne porównanie dróg zwłaszcza, jeśli ocenia się przejście jako całość, nie analizując poszczególnych odcinków trasy. Musimy to przeboleć, ale zapewniam, że po kilku pierwszych wejściach osiąga się pewien pogląd na temat możliwych przez nas do przejścia trudności drogi.

  • Skala włoska oznaczana gwiazdkami:
    * via ferrata facile (łatwa).
    ** via ferrata media (średnio trudna),
    *** via ferrata difficile (trudna),
    **** via ferrata molto difficile (bardzo trudna)
  • Skala Wydawnictwa Kompass:
    Leichter Klettersteig (łatwa)
    Schwieringer Klettersteig (średnio trudna)
    Besonders schwerer Klettersteig (trudna i bardzo trudna)
  • Skala austriacka w przewodnikach Kurta Schalla:
    A - Leicht (łatwa)
    B - Massig Schwierig (dość trudna)
    C - Schwierig (trudna)
    D - Sehr Schwierig (bardzo trudna)
    E - Extrem Schwierig (nadzwyczaj, skrajnie trudna)
  • Skala w przewodnikach Paula Wernera
    KS 1 - KS 5 odpowiadające z grubsza oznaczeniom A-E oraz
    KS 6 dla dość trudnych dróg wspinaczkowych wiodących często na wysokie szczyty po lodowcach i polach śnieżnych ubezpieczonych w niewielkim stopniu. Do tego dochodzi dodatkowe oznaczenie od A do E charakteryzujące przebieg trasy w odniesieniu do wysokości nad poziomem morza, a co za tym idzie wzrostem ogólnych trudności ze względu na wysokość, długie podejścia, lodowce itd.
    Literka S zarezerwowana jest dla Klettersteige o profilu sportowym.

W krajach niemieckojęzycznych określeniu via ferrata odpowiada Klettersteig (ścieżka wspinaczkowa), która wyróżnia się ewentualnością wystąpienia odcinków wymagających łatwej wspinaczki, ale nie zaopatrzonych w urządzenia zabezpieczające właściwe ferracie (liny stalowe). W takim przypadku dochodzą oznaczenia trudności właściwe klasycznej wspinaczce:

Skala UIAA: (wybór)

  • 0 - droga bez trudności lub łatwa,
  • 1 - droga nieco trudna,
  • 2 - droga dość trudna,
  • 3 - droga trudna, do tego dochodzi "+" i "-", czyli górna i dolna granica stopnia trudności.

Podsumowanie
Przypomniałem w ogólnym zarysie problematykę dotyczącą coraz popularniejszej w Polsce formy aktywności jaką jest pokonywanie dróg Via ferrata. Temat był kilkukrotnie opisany, więc ograniczyłem się w formie przypomnienia do podstawowych zagadnień. Mam nadzieję, że to minimum Was zainteresuje i wyruszycie na podbój ścian alpejskich. Pamiętać należy o zagrożeniach związanych z tą ogromnie atrakcyjną działalnością. Atestowany, specjalistyczny sprzęt jest nieodzowny, równie ważne jest minimum wiedzy jak tego sprzętu używać. Dobrym pomysłem jest wstępne szkolenie wspinaczkowe u licencjonowanego instruktora Polskiego Związku Alpinizmu. Dobrą alternatywą na początek jest skorzystanie z zorganizowanych przez biura przewodnickie grupowych wyjazdów, ale tylko z opieką instruktorską. I cóż - do dzieła!

-- Robert Szumiec --
Przy opracowywaniu tekstu oprócz własnych doświadczeń skorzystałem z przewodników Jana Kiełkowskiego, Dariusza Tkaczyka oraz materiałów Jerzego Wali.
Dziękuję.

Strony przygotował Michał Kalisz
Regulamin Cookies
Ciekawe strony o górach
Beskidy - Noclegi, Kwatery - Ustroń, Szczyrk, Wisła         Góry w Polsce